minął dzień

Minął dzień

wtorek, 16 stycznia 2018

Styczniowe kartki z Magos i Jasiową mamą

Zabawę zorganizowały wspólnie Magos i Jasiowa Mama


To już nie przelewki, tu moim zdaniem trzeba będzie się troszkę nagimnastykować. Zwłaszcza przy kartce  nr 1. Czerwień tak, ale złoto wcale mi do misia nie pasuje ;-) Wytyczne na styczeń jak dla mnie do łatwych nie należą, bo np. shakerboxa jeszcze nie robiłam.

Propozycja styczniowa

kartka nr 1 - Międzynarodowy dzień Kubusia Puchatka, który przypada na 18 stycznia  - kolory: czerwony + złoty - mogą być jakieś dodatki w tych kolorach lub tylko te 2 kolory

Na mojej kartce widać przede wszystkim kolor czerwony, złote tło na zdjęciu wygląda troszeczkę jakby zbrązowiało ;-)
Z innych kolorów dodałam troszkę zieleni.


kartka nr 2 - Zima, która mimo dziwnej aury nadal trwa, a my chcemy przywołać choć trochę śniegu -  kartka z ruchomym elementem (np. shakerbox)

Zrobiłam  karteczkę  z choinką. Choinka to przecież zima ! Dałam też przesypujący się śnieg pomieszany ze złotymi gwiazdeczkami


Można zrobić kartkę nr 1 lub nr 2.
Prymusi zrobią obie lub nawet kilka z każdej propozycji ;-)
 O rany ! Ja zrobiłam dwie karteczki ;-)

Chciałabym nauczyć się robić albumy.
A tak naprawdę to wystarczy tylko chcieć .
Jasiowa Mama spróbowała, zrobiła śliczny album i teraz chce go komuś podarować.


poniedziałek, 15 stycznia 2018

Lift na rogatym blogu

W tym roku na "Rogatym blogu " króluje lift.

W styczniu liftujemy kartkę Carmen


 lub Inki 



Mam sporo grafik więc wybór kartki wydawał się być oczywisty.
Jednak kusił mnie  lift kartki Inki.



Kartkę Carmen zamieniłam na kartkę wielkanocną.Mam ich chyba za mało.
Nie spytałam wcześniej czy wolno mi do innego liftu wykorzystać jej kartkę.
Wyszło tak.

Tym sposobem na "Rogatym blogu" zagościła Wielkanoc !!!
Rogaty jest miłym zwierzakiem, mam nadzieję że bury  nie będzie ;-)

niedziela, 14 stycznia 2018

Skarpetki

Na pierwszych zajęciach programu "Dwa światy, jedna nić" w Swołowie miałam dosyć duże problemy by przędzona przeze mnie wełna była w miarę równa ;-) Bałam się czy w ogóle będzie się do czegoś  nadawała. Po odłożeniu ładniejszej wełenki do utkania szala zostało mi jej kilka kłębuszków. Różnej grubości , różnego odcienia.
Ostatnio zrobiłam się zmarzluchem. Z tej najbardziej nierównej powstały więc skarpetki.



Nosiłam je przed wypraniem całe sobotnie popołudnie. Bardzo w nich cieplutko i wcale mnie nie podgryzają.



Dobrze że nie schowałam jej do worka . Jeszcze by się mole przyplątały ;-)

Dwa dni i skarpetki były gotowe.